PYF!

Nieładnie, nieładnie... zaraz Erynie zjedzą cię żywcem!smierdzacy_lamusie.ogg

czwartek, 4 września 2014

Tudloderanators?

Dzisiaj dostałam maila od czytelniczki tego bloga, w którym wspomniała, że jest "Tudloderanator". Pytam z ciekawości: czy jest tu jeszcze ktoś, kto jest "Tudloderanators"? Jeśli tak, to znaczyło by, że dobrze piszę i podoba wam się moja praca, a ci, co prowadzą blogi, na pewno wiedzą, jak fajnie jest się tak czuć.
 

sobota, 30 sierpnia 2014

Szanaż xD

Byłam na wakacjach, więc przepraszam za nieobecność. Ale mam dla was szantaż xD. 5 komentarzy pod tamtym roozdziałem = nowy rozdział (z momentem Nicolii!).

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział I - Powrót do Obozu Herosów

Cześć :) Przepraszam, że nie dodałam wczoraj ale nie miałam dostępu do komputera, tak więc, proszę, o to pierwszy rozdział nowej historii, drugiego możecie spodziewać się w poniedziałek.

Cześć! To znowu ja, Lia. Minął rok od czasu pokonania Chaosa na Wzgórzu Herosów. Teraz mam już 17 lat.
Jest czerwiec, już zaczęły się wakacje. W prezencie na 17 urodziny, które były w marcu, dostałam od Demeter (tak, od Demeter)... dom. Tak, na serio – dom. Mały, piętrowy domeczek na Manhattanie. Składa się z dwóch sypialni, kuchni, salonu, łazienki i coś w rodzaju graciarni gdzie lądują wszystkie rzeczy które nie są mi potrzebne ale szkoda mi ich wyrzucić. Dostałam też telewizor i nową komórkę. Normalnie jakbym miała bogatą mamę!
Aż do czasu dostania domu mieszkałam w Obozie Herosów. Po tym, jak pożegnałam Biancę na Wzgórzu Herosów, zgodziłam się zostać dziewczyną Nico.
Percy i Annabeth, którzy mieli już po 19 lat rozpoczęli studia. I ciągle byli razem. Harper mieszkała w Obozie, ale zastanawiałam się, czy nie zaproponować jej mieszkania ze mną. W końcu sama bym się tu zanudziła... gdyby nie Rachel, która mieszkała niedaleko i prawie codziennie do mnie wpadała.
Właśnie teraz, kiedy siedziałam na kanapie w salonie i próbowałam skupić się na czytaniu jakiejś książki, ktoś zapukał do drzwi.
Odłożyłam książkę i pobiegłam do drzwi jak na skrzydłach. Za drzwiami stała moja najlepsza przyjaciółka Rachel.
Rachel, podobnie jak ja i mnóstwo innych herosów walczyła rok temu z potwornym chłopakiem będącym wcieleniem Chaosa. Bitwa zakończyła się naszym sukcesem, ale tuż po jej zakończeniu Chejron, centaur i koordynator zajęć na Obozie Herosów (najfajniejszym miejscem jakie istniało... może poza Olimpem) powiedział mi, że sądzi, że wcielenie Chaosa było tylko przykrywką mającą odwrócić naszą uwagę od czegoś innego. Bardzo się na niego wtedy wkurzyłam, bo wydawało mi się, że sądził, że nasze poświęcenie i straty było czymś nie ważnym.
Wracając:
Rachel stała w drzwiach z błyszczącymi oczami. Miała na sobie białą bluzkę i nieodłączne, poplamione flamastrami dżinsy. Swoje włosy związała w koński ogon.
-Heeeeej! - przywitała się, wydłużając samogłoskę „e” po czym weszła do środka. - Gotowa na Obóz?
Oczywiście mówiła o Obozie Herosów, niesamowitym miejscu w którym lądują dzieciaki takie jak ja. Półkrwi. Herosi.
-Rachel, zamierzałam jechać dopiero pojutrze.
-Ale pojedziesz teraz! - uśmiechnęła się i pomaszerowała w stronę mojego pokoju. Podreptałam za nią.
-Pojadę teraz, bo...?
-Bo ja teraz jadę.
Rudowłosa weszła do mojego pokoju, wydobyła spod łóżka walizkę i zaczęła wyciągać ciuchy z mojej szafy.
-Wiewiórko, czy ja się w ogóle zgodziłam?
-Nie, ale zamierzałaś to zrobić. - znowu się wyszczerzyła i zaczęła składać moje ubrania i wkładać je do walizki.
-Nie znoszę jak tak robisz. - powiedziałam i pomogłam jej składać moje ciuchy.
-Czyli co? - zapytała niewinnie, robiąc „maślane oczka”.
-Nic.
Pół godziny później byłam spakowana do drogi. Nie musiałam nikogo pytać o zgodę – mój tata... umarł, a matka była boginią którą, no... mało obchodziły moje sprawy. Co innego z Rachel, ale kiedy zapytałam ją, co powiedziała swoim rodzicom, odpowiedziała tylko, żebym szybciej skończyła wybierać pomiędzy kapeluszem a czapką z daszkiem (dla ciekawych: wybrałam czapkę z daszkiem).
Szłyśmy sobie ulicami Manhattanu, w drodze do mieszkania Rachel. Powiedziała, że pomoże nam się dostać na Obóz.
Kiedy tam dotarłyśmy, kazała mi poczekać na dziedzińcu, a sama wzięła głęboki oddech i weszła do domu.
Kilka minut później ze środka wyszła moja przyjaciółka razem z facetem ubranym w garnitur, który szedł niesamowicie wyprostowany.
Rachel kazała mi iść za mną. Weszliśmy do samochodu (nawiasem mówiąc: był nieeeeeeesamowity – tak w stylu Rachel), a ten facet kierował.
Jechaliśmy i jechaliśmy. Wreszcie, tuż przed Wzgórzem Herosów Rachel kazała facetowi się zatrzymać.
-Norbercie, wysadź nas tutaj proszę.
Norbert zmarszczył czoło i popatrzył na Wzgórze.
-Jesteś pewna, panno Dare? Tu przecież nic nie ma. Czy ten obóz harcerski naprawdę jest gdzieś niedale...
-Tak! - przerwała mu Rachel. - Możesz powiedzieć mojemu tacie, że bardzo mi pomogłeś, i czuję się świetnie na obozie harcerskim.
Norbert uśmiechnął się, poczekał, aż wyjdziemy po czym szybko odjechał.
-Obóz harcerski? - zapytałam, gdy samochód zniknął z naszego pola widzenia.
Rachel wzruszyła ramionami.
-Musiałam coś powiedzieć.
Zakończyła rozmowę, ruszając w stronę Obozu. Podążyłam za nią.

Jak dobrze było znowu być w Obozie, w domku Demeter. Co prawda w moim małym domku było też przytulnie, ale nie ma to być jak na Obozie, wśród rodzeństwa, przyjaciół, pieczonych kiełbasek. Tutaj czułam się jak w domu.
Zostałam ciepło przyjęta przez moje rodzeństwo. Prawie każdą chwilę spędzałam z Harper, stęskniłam się za nią. Potem przyjechał Nico... no, w każdym razie, lato zapowiadało się całowicie spokojnie.
Któregoś dnia siedziałam sobie z Rachel w jej grocie. Siedziałam i gadałam, ale ona zdawała się mnie nie słuchać.
-Rach, czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zapytałam.
Rachel przerwała to, co robiła, czyli przeglądanie się w lustrze i poprawianie różowej chustki owiniętej jak wąż wokół szyi.
-Pewnie. - odpowiedziała.
-To w takim razie co przed chwilą powiedziałam?
-Że Nico jest romantyczny i słodki.
-Fałsz. Że Amber Roose i Tiffany Varl pokłóciły się o chłopaka od Afrodyty.
Wstałam.
-Co się z tobą dzieje, Rachel? Odkąd przyjechałyśmy do Obozu jesteś taka... żyjesz w swoim własnym świecie, w ogóle mało się odzywasz...
Rachel odwróciła się w moją stronę i położyła mi ręce na ramionach.
-Wszystko w porządku, jestem tylko trochę zmęczona, ostatnio się nie wysypiam, to wszystko.
Zostałam jeszcze u Rachel po czym wróciłam do domku Demeter. Miałam wrażenie, że z moją rudą wiewiórką dzieje się coś dziwnego. Właściwie... czułam ulgę, kiedy opuszczałam Rachel. To było dziwne, ale nie umiałam tego wyjaśnić.

W domku Demeter prawie wszyscy już spali. Ja też to zrobiłam.


poniedziałek, 28 lipca 2014

Przepowiednia

Byście uwierzyli, że kontynuacja będzie naprawdę, dodałam stronę z przepowiednią, która pojawi się w drugiej części.
Zapraszam do czytania! :)

niedziela, 27 lipca 2014

Drobny przedsmak opowiadania

Dam wam mały zwiastunik mojego opowiadania, czyli fragment rozdziału drugiego. Zapraszam do czytania:

-No wiesz co, obrażam się na ciebie – powiedziałam i odwróciłam się do Nico plecami.
-Hej, nie chciałem cię obrazić. Lia, no weź. Odwróć się do mnie. Prooooooszę, prloooooszę, prooooszę.
-Musisz mnie błagać na kolanach. - odezwałam się obrażonym tonem.
-Okej. - pokiwał głową Nico i padł na kolana.
-Wstawaj, głuptasie, żartowałam! - zachichotałam i sama podniosłam go z klęczek.
Po kilku minutach ciszy spowodowanej obżeraniem się rajskimi owocami odezwał się Nico:
-Widziałaś się ostatnio z Biancą?
-Nie. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Od czasu pożegnania na Wzgórzu Herosów w ogóle jej nie widziałam. - A ty?
Syn Hadesa pokiwał głową.
-Byłem u niej kilka tygodni temu. Wtedy mówiła, że za jakiś tydzień dojdzie do Łowczyń, więc pewnie już wstąpiła w ich szeregi.
W ciszy obracałam jabłko, po czym odezwałam się:
-Wiesz... jak tak patrzę na Biancę, Luke'a, Silenę i tych wszystkich to mam takie wrażenie... że śmierć wcale nie musi oznaczać końca. Przecież oni wrócili do żywych, i teraz są szczęśliwsi niż przed tamtą śmiercią. Bo tylko na nich spójrz – Bianca spełnia swoje marzenia u boku Łowczyń, Luke nareszcie żyje jak prawdziwy heros, Silena i Charles mogą być razem, za życia, mieć... wspólną przyszłość.
Nico dziwacznie się na mnie spojrzał.
-Co?

-Nic, po prostu jesteś jedyną znaną mi osobą, poza Sileną, która mówi na Beckendorfa po imieniu. - roześmiał się.

Mały fragmencik, żebyście mieli na co czekać, zła ja xD Fragment przeczytany przez was przed chwilą przedstawia moment Nicolii, jak sami nazwaliście wymyślony przeze mnie paring. Haha, no nic, pamiętajcie, premiera czwartego sierpnia!

A jednak wracam!

Jestem bardzo zmienna, ale dobra. Postanowiłam jednak napisać kontynuację, a rozpocznie się ona dokładnie czwartego sierpnia. Na pewno się odbędzie, bo mam już napisanych kilka rozdziałów. Cieszycie się? xD

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Oficjalna zapowiedź drugiej części przygód Lii Jones/Prolog


Myśleliśmy, że po walce z Chaosem wszystko będzie w porządku. 
Że nic już nam nie zagraża.
Ale Chejron chyba miał rację. Chaos (w rzeczywistości nie-Chaos) był przykrywką, a prawdziwy problem jest o wiele gorszy. 
Niebezpieczna misja, mająca na celu sprowadzić zaginioną Wyrocznię jest tylko początkiem najgorszego okresu w moim życiu. Na szczęście nie jestem sama. 
Tylko, zgodnie z przepowiednią, ktoś z nas umrze, a jeszcze inny ktoś zejdzie na złą drogę. 
Mamy do wyboru: walczyć, albo zginąć. 
Nikt z nas nie jest już taki sam. Wojna zmieni nas wszystkich. 
A ja walczę za miłość.

Nazywam się Lia Jones. I jestem herosem. 




Coś takiego krótkiego i zagmatwanego. Mam nadzieję, że wam się spodobało. Pierwszy rozdział pojawi się... dopiero 28 kwietnia. Chcę najpierw napisać kilka rozdziałów, żebyście nie musieli długo czekać. Potem, na Wielkanoc przyjeżdża do nas (bogowie, ratujcie!) siostra chłopaka mojej siostry razem z mężem i piątką dzieciaków, a jakby było tego mało oni są z Niemczech i trudno się będzie dogadać.
No i cały ten świąteczny szał... To nie jest długo. Więc... do pierwszego rozdziału!

Tudzia